Oto kilka rekomendacji, dotyczących zarówno książki Wandy Wegener, ale również jej pracy z pacjentami, stosowanych technik i efektów uczestnictwa w kursach i warsztatach.
Dzięki książce Wandy i warsztatom mogę powiedzieć, że moje życie sie zmienia. Brakuje mi słów, żeby wyrazić moją wdzięczność. DZIEKUJĘ ZA WSZYSTKO.
Małgosia
Jestem lekarzem i z czystej ciekawości, zainspirowana doświadczeniami moich pacjentów, wzięłam udział w warsztatach „Umysł w walce z chorobą i kreacja zdrowe go życia” w rezydencji „Feniks” w Moryniu.
Rzeczywiście spotkałam się z wspaniałą atmosferą, profesjonalizmem prowadzących zajęcia z najwyższej półki, czytelnym przekazem dla każdego z uczestników o różnym stopniu posiadanej wiedzy medycznej i psychologicznej. Uczestnictwo w warsztatach otwiera na nowe widzenie życia i świata, oraz postrzeganie innych osób. Te warsztaty są doskonałym wsparciem i uzupełnieniem leczenia konwencjonalnego. Warto także poznać książkę Wandy, opartej właśnie na doświadczeniach pracy z pacjentami.
Elżbieta Klimek-Szluz (lekarz medycyny)
Jako lekarz-onkolog, radioterapeuta polecam te warsztaty wszystkim pacjentom cierpiącym na chorobę nowotworową i nie tylko. Uważam też, że książka Wandy Wegener powinna być w każdym polskim domu.
Barbara Rudowska (lekarz medycyny)
Ja, Barbara Godlewska, prawnik z czterdziestoletnim stażem pracy uważam, że wiedza wyniesiona z profesjonalnych spotkań z Wandą Wegener potrzebna jest wszystkim ludziom w każdym okresie życia. Kursy te rekomendowałabym młodzieży, która rozpoczyna swoją podróż życiową. Każdy rodzic pragnący rozwoju swojego dziecka powinien zafundować mu takie pozytywne doświadczenie. Wanda Wegener wydała książkę „Umysł w walce z chorobą i kreacja zdrowego życia”, która moim zdaniem jest najlepszym prezentem dla twojego kolegi, przyjaciela, członka rodziny i wszystkich tych ludzi, którym uważasz, że trzeba po móc.
Barbara Godlewska (prawnik)
Jako pacjentka, z wykształcenia chemik, mająca w perspektywie poważną operację, uważam, iż narzędzia otrzymywane na warsztatach „Umysł w walce z chorobą i kreacja zdrowego życia”, a także opisywane w książce pod tym samym tytułem, są nieocenione w swojej wartości, a jednocześnie dostępne i czytelne dla każdego. Stanowią skuteczną pomoc w likwidowaniu wszelkich odczuwalnych dolegliwości fizycznych, psychicznych, w tym emocjonalnych, oraz wszelkich zdiagnozowanych chorób.
Renata Markiewicz, (chemik)
Pracuję technikami zaproponowanymi przez Wandę Wegner od sierpnia 2006 r. Są dla mnie terapią stosowaną równolegle z klasycznym leczeniem choroby nowotworowej zdiagnozowanej w bardzo zaawansowanym stadium. Wsparcia, jakie otrzymałam, nie da się przecenić. Rezultaty systematycznych ćwiczeń uważam za wspaniałe. Znacząca poprawa efektów stosowanego leczenia, dobre znoszenie trudnej dla organizmu terapii, coraz lepsze wyniki, możliwość powrotu do zwyczajnego życia (to jest cudowne, nie banalne) – to tylko niektóre z nich. Ćwiczenia relaksacyjne połączone z wizualizacją stały się dla mnie także źródłem siły psychicznej, pozwalającej spojrzeć na chorobę ze zupełnie innej niż na początku perspektywy. Wyzwoliłam się z poczucia bezradności, mam pewność, że mimo wszystkich ograniczeń mogę coś ważnego dla siebie zrobić, wpłynąć na zdrowienie. Zyskałam wewnętrzny spokój, radość życia, nadzieję. Sama na początku wpadałam w zdumienie, gdy nawet w bardzo trudnych momentach choroby podczas tzw. techniki rezultatu ogarniała mnie po prostu wesołość i rodził się we mnie radosny śmiech. Teraz już się nie dziwię, tylko czerpię z metody, ile się da. Umiem znów cieszyć się światem, radzić sobie. Wiem, że optymizm, nadzieja, radość, skupienie na zdrowiu, nie chorobie wzmacniaj psychicznie i fizycznie. Wierzę, że powolny proces zdrowienia kończy się sukcesem.
Nieocenioną pomocą były i są dla mnie osobiste kontakty z Wandą, uczestnictwo w terapii i warsztatach. Jestem wdzięczna Opatrzności za spotkanie, przyjaciołom, że mi taką psychoterapeutkę znaleźli, a Wandzie Wegner za to, że jest.
Małgorzata
W 2008r. dowiedziałam się, że jestem poważnie chora. Kiedy lekarze nie dawali szans na wyzdrowienie stwierdziłam, że mogę coś sama dla siebie zrobić i zaczęłam szukać sensownego rozwiązania. Uczestniczyłam w tym czasie także w kursie Wandy Wegner „Umysł w walce z chorobą”, na bazie którego napisała ostatnio książkę. Wanda wlała w moje serce tak mi potrzebną nadzieję na wyzdrowienie i upewniała mnie, że choć lekarze nie dają nadziei, to są jeszcze metody, które dają zawsze i każdemu szansę. Ja tę szansę wykorzystałam. Pamiętam słowa Wandy, która powiedział: „nie ma nieuleczalnych chorób, są tylko nieuleczalni pacjenci.” Stosowałam techniki relaksacji i wizualizacji przez kilka miesięcy, nie zawsze systematycznie, ale ciągle snułam plany i widziałam siebie zdrową, podkreślając wszystkim, aby myśleli o mnie jak o osobie zdrowej.
Dziś jest styczeń 2009r., moja szyjka macicy wygląda pięknie. I cieszę się z każdego dnia!
Barbara
Myślę sobie, że gdybym nie poznała książki Wandy i jej sposobu pracy z ludźmi nadal byłabym w "głębokich" negatywnych klimatach. Dzięki odpowiedniemu podejściu do radzenia sobie z problemami jest dużo lepiej, choć wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną. Wiem też na pewno, że metody ,techniki, założenia, o których mówi Wanda działają skutecznie, realnie i są dobre, bez względu na to co myślą krytycy. Wanda ma dar (talent) przekazywania tego co ważne i sensowne w łatwy, dowcipny sposób, a to zwiększa pozytywne myślenie o szansach na skuteczność zmian, tych dobrych. Zresztą pozytywne myślenie to podstawa działania Wandy, bo z każdej sytuacji wynika coś dobrego. Jej pytanie - co dobrego wynika z tej trudności np. choroby? - jest podstawowe w radzeniu sobie z tym co wydaje się niemożliwe do pokonania.. To tyle w dużym skrócie.
Anna
Terapia Wandy Wegener, która znalazła swoje miejsce w jej książce, odmieniła moje życie. O leczeniu sposobem Wandy usłyszałam parę lat temu w Koninie od mojej fizjoterapeutki, która ratowała mnie, kiedy po operacji kręgosłupa w odcinku lędźwiowym nie było dobrych rokowań. Zajęcia prowadziła tym razem Wanda Wegener. Zajęłam miejsce gdzieś z tyłu, dość onieśmielona lub raczej zupełnie wycofana, bo niepogodzona nadal ze śmiercią ukochanej siostry. Myślę, że pierwszego dnia Wanda nawet mnie nie zauważyła, wszak byłam osobą powtarzającą, a dla prowadzącego najważniejsze są chyba osoby, które kurs zaczynają. Następnego dnia odważyłam się podejść do Wandy, zapytać o to i owo. Za każdym razem otrzymywałam odpowiedź, radę, wytłumaczenie. Pomyślałam wtedy, że są to zupełnie inne zajęcia, że to, co mnie tym razem spotyka, naprawdę może mi pomóc odmienić moje życie. Po tygodniu uczestniczyłam w kolejnym spotkaniu z Wandą, podczas kursu „Umysł w walce z chorobą”. I nagle zrozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi! Postanowiłam ćwiczyć i korzystać z wszystkich technik, których się nauczyłam. Na efekty nie musiałam długo czekać!!! Już po tygodniu lub dwóch zauważyłam zmiany nie tylko w sferze emocjonalnej, ale także fizycznej. Poprawił się wygląd moich włosów, cery, paznokci (z którymi miałam okropne kłopoty), przestałam płakać z byle powodu, krzyczeć, przeklinać. Przede wszystkim pogodziłam się z tym, że moja ukochana siostra odeszła. Nauczyłam się radzić sobie ze wszystkimi problemami, które tak naprawdę stały się wyzwaniami. Zaczęłam odnosić sukcesy w pracy, także finansowe. Zaczęłam myśleć pozytywnie - widzieć szklankę do połowy pełną. Nic mnie już dzisiaj nie przeraża, a „cegły” nie lecą mi już na głowę. Wszystko, co od paru miesięcy jest dobre w moim życiu, zawdzięczam Wandzie Wegener, która „zaraziła” mnie siłą i pogodą ducha. Każdy problem, który porusza na zajęciach, jest podparty wiedzą psychologiczną i przykładami z życia, przez co wszystko, o czym mówi jest bardzo wiarygodne. Wszyscy moi znajomi zauważają przemianę, która we mnie zaistniała po zajęciach z Wandą. Niektórzy mówią, że wyładniałam, inni, że odmłodniałam, a jeszcze inni twierdzą, że bije ode mnie jakiś dziwny blask. To jest wpływ Wandy Wegener. Sama nie wiem, komu mam dzisiaj dziękować, że ją spotkałam.
Ewa
Minęło juz 6 lat od mojego spotkania z Wandą. Brałam wtedy udział w zajęciach "Umysł w walce z chorobą". Tak rozpoczęła sie moja nowa droga życia. Dzięki temu dalej sie szkolę i samodoskonalę. Cieszę się, że teraz mogłam kupić jej książkę.
Beata (aptekarka)
Po kursie z Wandą uświadomiłam sobie że mogłam zrobić w życiu wiele więcej, tak naprawdę nasz umysł nie ma ograniczeń , a wszystko zależy od tego co chcemy osiągnąć. Energia która zagościła u mnie jest zupełnie niesamowita i wiem że jak będę pracowała „narzędziami” od Wandy nie musi mnie opuszczać bardzo długo.
Majka
Minęły 3 lata od czasu kiedy byłam na kursie po raz pierwszy. Dzięki niemu mam dziś proste zęby, super pracę, i ogólnie nie przejmuję się już drobnostkami jak to było kiedyś.
Elżbieta
W moim życiu coś się zmieniło. Zaczęłam patrzyć na różne sprawy z większym dystansem. Nagle wszystko to , co dotąd mnie przytłaczało i wydawało się nie do ogarnięcia, zmalało i stało się takie zwykłe. Nareszcie mogłam zapanować nad lękiem i zaczęłam normalnie funkcjonować. Zaczęłam dostrzegać kwitnące na wiosnę drzewa i odbierać całą gamę kolorów. Zaczęłam dostrzegać toczące się wokół mnie życie. Mam odczucie, że poprzez stosowanie tej metody zaistniałam w realnej rzeczywistości jako osoba, która wie i rozumie dlaczego i po co żyje.
Maria
Zachorowałam na chorobę nowotworową 2 lata temu, a od kilku miesięcy jestem całkowicie zdrowym człowiekiem, co potwierdziły wszystkie możliwe, wykonane pod koniec 2004 roku badania. W momencie największego załamania zaczęłam szukać metod, które pomogłyby mi w walce z chorobą, jedna ze znajomych poleciła mi książkę i kurs Wandy Wegener "Umysł w walce z chorobą", ale ja po rozmowie z asystentką Wandy zdecydowałam się na pobyt na jej tygodniowych warsztatach. To był świetny wybór. Tydzień intensywnej nauki i pracy nad sobą sprawił, że wróciła mi wiara we własne siły i możliwości. Nauczyłam się pracy technikami i codziennie nimi pracuję. To było światełko w tunelu.
Teresa
Warsztaty prowadzone przez Wandę Wegener utwierdziły mnie w skuteczności działania mojego umysłu. Jestem po operacji nadnercza, amputacji macicy i stałam przed koniecznością usunięcia drugiego nadnercza. Był to dla mnie dramat. Drogą do sukcesu okazała się precyzja (nie zawsze łatwa do opanowania) w rozpoznaniu przyczyn choroby, zmianie sposobu myślenia, właściwej wizualizacji. Dzięki Wandzie i jej metodom dzisiaj czuję się świetnie. Moje ostatnie badania (rezonans magnetyczny) potwierdziły moje dobre samopoczucie. Jeżdżę na nartach, pływam i mimo przekroczonych 50 lat czuję się jak "młoda bogini". Niczego się już nie obawiam.
Zosia
Zawsze bałam się latać samolotami, a tu nagle okazało się, że przestałam się bać. Leciałam na szkolenie do Wiednia i mimo że samolot był mały, starszego typu, a w oddali grzmiała burza, nie odczuwałam strachu. W ciągu całego lotu jeden raz miałam uczucie dyskomfortu, ale to nie był strach. Dlaczego tak spokojnie się czułam? Jedyne wytłumaczenie to Wandy Wegener płyta nocna tzw. Bezpieczeństwo. Słuchałam jej od początku marca i wydaje mi się, że jestem uwolniona psychicznie. Od następnego tygodnia będę wykonywała kolejne ćwiczenia (1 grudnia 2005 r.).
Dominika






